Za oceanem

Tyle się dzieje, że nie mam kiedy o tym pisać. W sobotę (no dobra, u Was to była już niedziela) dotarłem po ponad dwudziestu godzinach do Quito. Podróż raczej bez przygód, ale lotnisko w San Juan w Portoryko naprawdę zasługuje na kilka słów. Najpierw na poważnie. Przez Portoryko przeszedł ostatnio …

Starzeję się

Chyba się starzeję. Rano stałem na wylotówce i łapałem stopa. Na Berlin!   Ale, już mi się trochę nie chce. Zmiękłem. Kupiłem sobie bilet na autobus, bo nic nie mogłem złapać. Jutro wieczorem Frankfurt, przynajmniej na pewniaka.