Targ wiedźm

Nie powiem, żeby przekroczenie granicy ekwadorsko-peruwiańskiej było skomplikowane. Właściwie mógłbym przez nią przewieźć wszystko (oczywiście niczego nielegalnego nie przewoziłem). Jak większość tego typu procedur, było jednak uciążliwe. Najpierw czekaliśmy w autobusie, potem, w okolicach pierwszej w nocy, wszystkim kazano wysiąść. Celnicy sprawdzali bagaże. Właściwie formalność, ograniczająca się zazwyczaj do pytania: …

Moje pierwsze trzęsienie ziemi

Trochę ponad dobę temu przekroczyłem granicę Ekwadoru. Jestem w Peru. Nie oznacza to jednak, że o Ekwadorze już nie napiszę, bo wciąż mam trochę materiału, którego nadal nie wykorzystałem (a zrobię to!). Zresztą nie opuściłem Ekwadoru na dobre. Wszystko wskazuje na to, że będę tam z powrotem za około miesiąc …

Autobusem przez Ekwador

Wypadłem na przystanek niczym postać z kreskówki, wyrzygany przez tłum w autobusie. Z plecakiem i trzema torbami, które dawały mi odrobinę tego, co jest kompletnie nieznane w Ekwadorze – przestrzeni osobistej.. Nikt mnie nie przepuścił, musiałem łokciami wyrąbać sobie drogę na zewnątrz. Ci, którzy wsiadali, też nie poczekali. Widziałem nienawiść …

Gringo

– O, a ja sobie siądę obok gringo – powiedział do kolegi stary gruby Indianin, który wsiadł do autobusu. Zajął miejsce koło mnie. Siedziałem z laptopem na kolanach i mimo wyboistej drogi próbowałem pracować. W końcu mogłem sobie na to pozwolić, bo chwilę wcześniej wysiadł pan, który jechał koło mnie …

Dokończyć wyprawę

Przed około trzydziestu laty czwórka przyjaciół wyruszyła w góry w okolicach Vilcabamby do polodowcowych jezior na terenie parku narodowego Podocarpus. Nie dali rady dotrzeć do celu. Widząc zbliżającą się starość i spadek formy postanowili zrealizować młodzieńcze marzenia. Wraz z rodzinami i sześcioma przewodnikami-tragarzami ruszyli w góry. Do celu oprócz przewodników …

To jest kraj dla starych ludzi

Są w Ameryce Południowej dwie doliny, w których występują blisko spokrewnione drzewa o halucynogennych właściwościach. Oba te drzewa, mimo że należą do różnych gatunków, noszą tę samą nazwę w języku quichua – huilco. W obu tych miejscach istnieją identycznie nazywające się miasteczka – Vilcabamba. Słowo bamba jest tożsame z pampą …

Poszukiwacz złota

Jeśli chcecie wiedzieć, jak trafiłem na farmę Judith, przeczytajcie mój poprzedni wpis.   Nakupiłem jedzenia na tydzień. Jakoś nie mam zaufania do wiszącego na hakach oblepionego muchami mięsa, więc oprócz słodkich ziemniaków, bananów (w trzech odmianach), ryżu, fasoli, bobu i różnych owoców wziąłem jajka, które akurat w Ekwadorze są całkiem …

Czasem ludzie zmieniają plany i nie przyjeżdżają

Przyjechałem jeszcze nie do końca obudzony na dworzec docelowy w mieście Loja gdzieś przed szóstą rano. Zacząłem szukać autobusu do Vilcabamby. Był. Kupiłem bilet w kasie, zapłaciłem 0.20$ przy przejściu na stanowiska (opiszę kiedyś dokładniej funkcjonowanie komunikacji w Ekwadorze, bo to obszerny temat) i doczłapałem z plecakiem na sam koniec …

Mirador El Lechere i Parque Condor

Wpis ten dedykuję Wiktorii, którą zarzucam ciągle zdjęciami ptaków i zmuszam do doszkalania się z fauny Ameryki Południowej.   Była dopiero połowa dnia, gdy wróciłem z Laguny Cuicocha. Rano zaniosłem ciuchy do pralni. Miały na mnie czekać do odbioru po siedemnastej. Nie chciałem się smętnie włóczyć po miasteczku ani siedzieć …