Targ wiedźm

Nie powiem, żeby przekroczenie granicy ekwadorsko-peruwiańskiej było skomplikowane. Właściwie mógłbym przez nią przewieźć wszystko (oczywiście niczego nielegalnego nie przewoziłem). Jak większość tego typu procedur, było jednak uciążliwe. Najpierw czekaliśmy w autobusie, potem, w okolicach pierwszej w nocy, wszystkim kazano wysiąść. Celnicy sprawdzali bagaże. Właściwie formalność, ograniczająca się zazwyczaj do pytania: …

Moje pierwsze trzęsienie ziemi

Trochę ponad dobę temu przekroczyłem granicę Ekwadoru. Jestem w Peru. Nie oznacza to jednak, że o Ekwadorze już nie napiszę, bo wciąż mam trochę materiału, którego nadal nie wykorzystałem (a zrobię to!). Zresztą nie opuściłem Ekwadoru na dobre. Wszystko wskazuje na to, że będę tam z powrotem za około miesiąc …