Kultura osobista czy polityczna poprawność?

No to dzisiaj taka krótka notka, bo muszę się pakować. Gdzieś tak tydzień po świętach wrzucę wspomnienia z podróży, pewnie ze zdjęciami. A tymczasem powyżywam się na tych, którzy robią dziwne rzeczy z wolnością słowa.
Kiedyś nie istniało zjawisko poprawności politycznej, a jednak każdy mówił to, co wypadało mówić. Nikt nie wyobrażał sobie opowiadania seksistowskich żartów w towarzystwie dam. Jeśli ktoś poczuł się urażony, mógł wyzwać rozmówcę na pojedynek i zakłuć go szpadą. Potem przyszedł postęp i dźganie zbyt wyszczekanych interlokutorów zaczęło być w złym guście. Następnie feministki stwierdziły, że mają takie same prawa jak mężczyźni, a dotyczące ich wcześniej przywileje nie są warte życia pod uciskiem patriarchalnych samców. W międzyczasie robotnicy zrównali się z posiadaczami, a posiadaczy skrócili o głowy. I cywilizacja doszła do momentu, kiedy każdy mógł mówić to, na co miał ochotę. przez moment, bo potem ci sami postępowcy stwierdzili, że to zły pomysł. Gdzieniegdzie cenzurą, gdzie indziej łagodniejszymi metodami poczęli odwracać sytuację, którą sami sprowokowali.
Nastał wiek dwudziesty pierwszy. Większość ludzi spytanych o wolność słowa odpowiedziałaby zapewne, że jak najbardziej jej doświadcza. Serio? A poprawność polityczna? To, co kiedyś wynikało z kultury osobistej dziś staje się urzędniczą regulacją. Potrzebę szanowania rozmówcy zastąpił lęk przed ewentualnym napiętnowaniem przez niektóre środowiska.
Drodzy postępowcy, zdecydujcie się. Albo wolność słowa, mówienie tego, na co każdy ma ochotę i w taki sposób, w jaki ma ochotę, albo ograniczenie tej wolności. A skoro coś już ma ją ograniczać, niech będzie to kultura osobista, a nie tak zwana poprawność polityczna. Bo kształt, jaki przybrała ona dzisiaj, przywodzi mi na myśl książki Orwella.
Żeby nie było wątpliwości. Nie popieram ograniczenia wolności słowa. Nie popieram też obrażania ludzi. Wiem, że to, co napisałem powyżej, jest znacznym uproszczeniem sprawy, ale to ma być wpis na bloga, a nie praca naukowa w siedemnastu tomach. Aha. I jeszcze. Nie chcę poruszać tematów politycznych na tym blogu, a tylko te ludzkie. A to jest już, niestety, element życia codziennego, a nie wyłącznie polityki.
Żródło obrazka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *