Miłość w portowym mieście

Czas chyba dokończyć temat Guayaquil. Właściwie od początku mojego pobytu w Ekwadorze wiedziałem, że skończę w Guayaquil, bo stamtąd miałem bilet autobusowy do Peru. Zakładałem jakieś dwa dni pobytu, raczej nie więcej, bo perspektywa największego miasta Ekwadoru napawała mnie raczej niechęcią niż zainteresowaniem. Ale życie płata figle. Siedziałem sobie w …

Tu mnie nie grzebcie

Ostatni tydzień przesiedziałem w domu walcząc z chorobą, której zapewne nabawiłem się przez szaleństwo zwane karnawałem. Cztery dni permanentnego przemoczenia, pogoda nie była wcale idealna,  do tego zjechali się ze swoimi zarazkami ludzie z całego Ekwadoru i nie tylko. Warunki idealne. Chore pół miasteczka. W związku z tym przez ostatni …

O przemijaniu czasu

Tytuł nieco clickbaitowy, wiem. Nie, nie będzie poważnych filozoficznych wynurzeń, tylko kolejny wpis z Ekwadoru. Na chwilę robię sezonową odskocznię od Peru (jeszcze co najmniej jeden, a może i dwa teksty stamtąd. A może i więcej) i biorę się za Sylwestra. A tego spędziłem w Guayaquil w Ekwadorze.     …