Miłość w portowym mieście

Czas chyba dokończyć temat Guayaquil. Właściwie od początku mojego pobytu w Ekwadorze wiedziałem, że skończę w Guayaquil, bo stamtąd miałem bilet autobusowy do Peru. Zakładałem jakieś dwa dni pobytu, raczej nie więcej, bo perspektywa największego miasta Ekwadoru napawała mnie raczej niechęcią niż zainteresowaniem. Ale życie płata figle. Siedziałem sobie w …

O przemijaniu czasu

Tytuł nieco clickbaitowy, wiem. Nie, nie będzie poważnych filozoficznych wynurzeń, tylko kolejny wpis z Ekwadoru. Na chwilę robię sezonową odskocznię od Peru (jeszcze co najmniej jeden, a może i dwa teksty stamtąd. A może i więcej) i biorę się za Sylwestra. A tego spędziłem w Guayaquil w Ekwadorze.     …

Moje pierwsze trzęsienie ziemi

Trochę ponad dobę temu przekroczyłem granicę Ekwadoru. Jestem w Peru. Nie oznacza to jednak, że o Ekwadorze już nie napiszę, bo wciąż mam trochę materiału, którego nadal nie wykorzystałem (a zrobię to!). Zresztą nie opuściłem Ekwadoru na dobre. Wszystko wskazuje na to, że będę tam z powrotem za około miesiąc …