Odpust, świnki morskie, pierogi ruskie i ruiny na zakręcie

Po jednym z moich artykułów, które ukazały się na portalu Wnet.fm, napisał do mnie na Facebooku polski misjonarz, przebywający obecnie w miejscowości Valladolid w sąsiedniej prowincji Zamora-Chinchipe, niespełna dwie godziny jazdy autobusem od Vilcabamby. Od słowa do słowa ustaliliśmy, że kolejnego dnia pojedziemy razem do miejscowości Loyola na odpust we …

Wielkie Żarcie

Nie będę recenzował tutaj klasyki kina włoskiego (a już mi się zdarzało – widzieliście takie odmęty tego bloga?). Za sugestią Tadeusza (pozdrowienia, Tadzik!) napiszę za to dwa słowa o jednej z rzeczy, która w Ekwadorze podoba mi się najmniej – o jedzeniu. Gwoli wyjaśnienia, to nie jest tak, że Ekwador …

W czasie deszczu gringo się nudzą

Ostatnio pisałem, co zrobić, gdy na horyzoncie wiszą deszczowe chmury, a my mamy w Vilcabambie tylko jeden dzień i chwilę słońca. Wracamy więc z przedpołudniowej wycieczki i strugi deszczu zalewają świat. Co robić? Jak żyć?   1. Pójść na obiad. Niby zjeść można wszędzie, ale nie każde miejsce oferuje taki przekrój …