Wielkie Żarcie

Nie będę recenzował tutaj klasyki kina włoskiego (a już mi się zdarzało – widzieliście takie odmęty tego bloga?). Za sugestią Tadeusza (pozdrowienia, Tadzik!) napiszę za to dwa słowa o jednej z rzeczy, która w Ekwadorze podoba mi się najmniej – o jedzeniu. Gwoli wyjaśnienia, to nie jest tak, że Ekwador …

Targ wiedźm

Nie powiem, żeby przekroczenie granicy ekwadorsko-peruwiańskiej było skomplikowane. Właściwie mógłbym przez nią przewieźć wszystko (oczywiście niczego nielegalnego nie przewoziłem). Jak większość tego typu procedur, było jednak uciążliwe. Najpierw czekaliśmy w autobusie, potem, w okolicach pierwszej w nocy, wszystkim kazano wysiąść. Celnicy sprawdzali bagaże. Właściwie formalność, ograniczająca się zazwyczaj do pytania: …