Poszukiwacz złota

Jeśli chcecie wiedzieć, jak trafiłem na farmę Judith, przeczytajcie mój poprzedni wpis.   Nakupiłem jedzenia na tydzień. Jakoś nie mam zaufania do wiszącego na hakach oblepionego muchami mięsa, więc oprócz słodkich ziemniaków, bananów (w trzech odmianach), ryżu, fasoli, bobu i różnych owoców wziąłem jajka, które akurat w Ekwadorze są całkiem …